Dzisiaj jest : 25-06-2017
Imieniny obchodzą : Prosper, Albrecht, Wilhelm, Eulogiusz, Tolisława, Febronia, Febron
Wschód Słońca : Zachód Słońca :
Wschód Księżyca : Zachód Księżyca :
Domowa Apteczka
Apteczka domowa
Pomimo, że apteki są prawie na każdym kroku, a większość z nich jest świetnie zaopatrzona, pacjenci wiedzą, że w domu, s

wiecej
Tak, chcę otrzymywać informacje o nowościach w serwisie
porady-domowe.pl na swoją skrzynkę pocztową

Kto pierwszy do tramwaju

Choć mam juz siwe włosy, wsiadając do tramwaju, przepuszczam naprzód niewiasty. Często się zdarza, że towarzyszący kobiecie mężczyzna pcha sie na grandę za swoją kobietą. Czy wobec tegonależy zaniechać przepuszczania kobiet , będących w męskim towarzystwie? Czy kobieta postępuje słusznie opuszczając swego partnera i wpychając się wraz z innymi kobietami do tramwaju - czy też winna zaczekać, aż wejdą kobiety i starsi mężczyźni i wsiąść do tramwaju razem ze swym towarzyszem?

Problem kolejności wsiadania do tramwaju osób płci rozmaitej powinien być rozwiązany przede wszystkim w tym sensie, aby nie tamować ruchu. Niedopuszczalne są takie, częste niestety sytuacje, gdy kobieta stojąc juz na schodku, ogląda się w tył na stojącego trochę dalej towarzysza i w tej pozycji czeka, aż ten się do niej dopcha, przy czym tarasuje przez dłuższą chwilę wejście do wagonu całej grupie pozostałych pasażerów. Najlepiej jest, jeśli kobieta bedąca z mężczyzną zaczeka aż wejdą inne niewiasty a sma wejdzie już w grupie męskiej, razem z towarzyszem. Ale jeśli jeszcze przedtem ktoś z mężczyzn usunie sie przed nią, powinna od razu wsiąść, nie robiąc zamieszania w kolejce pasażerów i nie oglądając się na towarzysza, który jako wysportowany mężczyzna, na pewno i pomimo tłoku jakoś się wciśnie.

Kto pierwszy mówi

"Pracujemy w biurze. Kiedy wchodzi nasza szefowa, my nie mówimy jej "dzień dobry, ponieważ uważamy, że to ona pierwsza powinna nas pozdrowić. Pewnego dnia szefowa napomniała nas za to dosyć ostro. Czy miała rację?

Absolutnie nie miała racji. Ten, kto wchodzi do lokalu, powinien pozdrowić wszystkich tam sie znajdujących. Taki jest obyczaj i słuszny, bo ludzie siedzący w pokoju nie mogą bezustanku wpatrywać się w drzwi, bacząc czy nie wchodzi ktoś, kogo należaloby pozdrowić. Przeciwnie, wchodzący musi zwrócić na siebie uwagę właśnie tym głośnym 'dzień dobry" - na co dopiero wszyscy obecni odpowadają mu pozdrowieniem Ta reguła nie zna wyjątków i obowiązuje także Waszą "sympatyczną" szefową.

Niecierpliwy gospodarz. Wizyta nie w porę.

"Wybrałem się z przyjacielem, aby odwiedzić niedawno poznanego kolegę. Nie zastaliśmy go w domu, zjawił się po trzech kwadransach. Zacząłem rozmowę na tematy, które, jak sądziłem, powinny go były zainteresować. Lecz gospodarz, stojąc (podczas, gdy my siedzieliśmy) odpowiadał od niechcenia i wyraźnie sie niecierpliwił, wciąż spoglądając w kierunku drzwi. Widząc to, pożegnaliśmy się i wyszliśmy już po 20 minutach. Później dowiedziałem się, że przyczyną niecierpliwości owego kolegi był niedokończony artykuł do gazety.


Czy zatem ów kolega nie przekroczył zasad, czy nie zgrzeszył wobec nas niegościnnością?"

Zapewne, iż zachowanie się gospodarza było bardzo niezręczne, ale część winy spada i na gości. Bo jeśli ktoś przychodzi z wizytą niezapowiedzianą, musi sie liczyć z tym, że przychodzi może nie w porę. I dlatego powinien przy powitaniu wyraźnie zapytać gospodarzy, czy maja wolny czas, czy wizyta nie przeszkodzi im w jakichś ważnych zajęciach, czy nie pokrzyżuje im planów. A jeżeli rzeczywiście tak jest, to gospodarz może zupełnie szczerze odpowiedzieć, że dziś niestety nie rozporządza taką ilością czasu, jaką chciałby poświęcić miłym gościom i podac uzasadniona przyczynę. Po takiej wymianie zdań goście bawia na wizycie około 10 minut, a potem wychodzą, pozstawiając gospodarza jego sprawom. Przy pożegnaniu gospodarz powinien jeszcze raz wyrazić żal , iż odwiedziny trwały tak krótko i zaproponować dłuższe spotkanie w jakis inny, określony dzień. Całe zajście nie powinno pozostawić urazy w sercach gości ani poczucia winy w sumieniu gospodarzy. Wzajemna szczerość i dobra wola w psotępowaniu mogą rozładować każdą tzw. drażliwą sytuację towarzyską bez śladu przykrych konsekwencji.

Ukłon pary - a więc witać sie z nimi, jeśli ta osoba się wita. A ukłon

"Jeżeli idę z mężczyzną, który kłania sie nieznanej mnie osobie, względnie odpowiada na jej ukłon - to czy powinnam również się ukłonić, lub odpowiedzieć na ukłon?"

Tak jest, powinna Pani przyłączyć się do ukłonu towarzysza chociaż lekkim skinieniem głowy. Będąc w czyimś towarzystwie, musimy traktować znajomych tej osoby jak naszych własnych znajomych - a więc witać się z nimi, jeśli ta osoba się wita. A ukłon jest właśnie jedną z form powitania.

Zaproszenie koleżanki na zabawę, do dyskoteki

"Czy wypada, abym umawiał sie z koleżanką, że spotkamy się na dyskotece, jeśli wiem, że musiałaby przyjść sama?"

Kobieta śmiało może przyjść na zabawę sama, w nowoczesnym savoir vivrze to jest jak najbardziej przyjęte i często praktykowane. Ale, co innego, jeśli z ta niewiastą jakiś mężczyzna specjalnie się umawia. W takim wypadku powinien poczuwać się do obowiązki opieki nad nią w czasie całej imprezy, a więc powinien pójść po nią i wprowadzić ją na zabawę, troszczyć się o to by tańczyła, po prostu dobrze sie bawiła a potem odprowadzić ja do domu. A jeśli jest związany takim obowiązkiem w stosunku do kogoś innego - nie powinien dodatkowo umawiać się z tą koleżanką, bo nie potrafi sprostać podwójnym powinnościom, oc na pewno jedna ze stron będzie miała do niego słuszne pretensje.

<< 1 2 3
Strona Główna

Valid XHTML 1.0 Strict Poprawny CSS!

©WanJar reklama | pomoc | kontakt